Kliwer - Aktywnie, bezpiecznie, z pasją

Żeglarstwo – zabawa, przygoda i naturalna terapia

żeglowanie na optymiście

Przygoda mojego syna z żeglarstwem zaczęła się, gdy Kuba miał 7 lat. W czerwcowe weekendy przyjeżdżaliśmy nad Zalew Zegrzyński pod Warszawą, gdzie syn stawiał pierwsze kroki w żegludze śródlądowej. Pływał pod okiem instruktorów ze szkoły żeglarskiej Kliwer żaglówką klasy Optymist. Pływanie było poprzedzone zajęciami na lądzie, podczas których dzieci mogły oswoić się z miejscem i sprzętem oraz poznać się wzajemnie.

Z podziwem patrzyłam, jak syn coraz bardziej fascynował się żeglarstwem, a to był dopiero początek jego “błękitnej drogi”.

W wakacje Kuba pojechał już na pierwsze kolonie żeglarskie. Ponieważ ośrodek kolonijny położony był blisko naszego miejsca zamieszkania, mogłam odwiedzać syna na jego piewszym dłuższym samodzielnym wyjeździe. Odwiedzając go, przekonałam się, jak wspaniale kadra Kliwra opiekuje się moim synem. Zauważyłam też, że pod żaglami Kuba staje się samodzielny i szczęśliwy oraz że wzrasta jego poczucie własnej wartości. Syn miał zaburzenia przetwarzania słuchowego i konwergencji oraz kłopoty z koncentracją uwagi; mówił niewyraźnie i często się potykał. Żeglarstwo stało się dla niego nie tylko świetną zabawą, ale także początkiem nowych wyzwań, a przede wszystkim formą naturalnej terapii. Dostarczało mu bodźców poprawiających integrację sensoryczną i usprawniało działanie jego systemu nerwowego.

Dzięki ruchowi obrotowemu przy zwrotach, zmianie kursu żeglugi i regulacji napięcia mięśniowego podczas pracy w charakterze członka załogi układ przedsionkowy syna był poddawany ciągłym ćwiczeniom. Dziecko miało stale dostarczane bodźce słuchowe i wzrokowe, co wzmagało u niego umiejętność przetwarzania tych impulsów.

Układ przedsionkowy to część ucha odpowiadająca przede wszystkim za równowagę, zaś uprawiając żeglarstwo, można go stymulować za sprawą zmian pozycji ciała i balastowania nim podczas żeglugi. Jacht bowiem jest w ciągłym ruchu i kołysze się na falach razem z dzieckiem. Pozycje żeglarskie przyjmowane przez syna podczas manewrów często wydawały mi się niemal akrobatyczne, ale dzięki temu wspaniale ćwiczyły jego poczucie równowagi. W efekcie to właśnie żeglarstwo stało się sportem, który najskuteczniej wspomógł u Kuby rozwój równowagi. Ciągłe naturalne ćwiczenia spowodowały, że dziecko oswoiło się z ruchem i w sytuacjach szkolnych z nim związanych nie przejawiało już większych obaw. Dzięki ćwiczeniom związanym z utrzymywaniem równowagi poprawiły się także funkcje słuchowe syna, a szczególnie różnicowanie przez niego dźwięków.

Żeglarstwo wspomagało również u Kuby ćwiczenia ruchomości mięśni gałek ocznych. Obserwowanie poruszających się jednostek pływających blisko na wodzie i w oddali, na horyzoncie zadziałało jak naturalny czynnik usprawniający umiejętność szybkiej i bezproblemowej zmiany ostrości widzenia, zwanej akomodacją. Akomodacja zaś, ćwiczona bez wysiłku podczas żeglugi, jest niezwykle ważna zarówno dla rozwoju ostrości widzenia w warunkach szkolnych, jak i przy orientacji przestrzennej oraz w procesie trenowania pamięci wzrokowej przy jednoczesnej koordynacji oko-ręka.

Tempo przeprowadzania analizy bodźców wzrokowych pomaga w nauce czytania, a ruch, równowaga, kontrola mięśniowa i reakcje posturalne warunkują prawidłowy rozwój wzroku. Występująca na wodzie zmiana naturalnego oświetlenia umożliwiła Kubie widzenie obiektów w ruchu oraz dostrzeganie szczegółów przedmiotów na jachcie i poza nim. Ponadto dzięki wykonywaniu zwrotów przez sztag i przez rufę wzmogło się u syna koordynowanie czynności obojga oczu oraz utrzymanie stałej uwagi wzrokowej. Dzięki żeglarstwu Kuba poprawił zdolność koncentracji, a ta z kolei przełożyła się na wytrwałość w śledzeniu tekstu podczas czytania. Do poprawy umiejętności czytania wydatnie przyczyniło się też podążanie wzrokiem wzdłuż lini horyzontu podczas żeglugi.

Żeglarstwo stało się zatem dla mego syna niewymuszonym ćwiczeniem integracji wzrokowo-sensorycznej, łączącej wzrok z dotykiem, ruchem, poczuciem równowagi, postawą ciała, słuchem i innymi informacjami sensorycznymi.

Z kolei wzmożona praca barków podczas żeglugi regulowała u chłopca napięcie aparatu mowy, co przełożyło się na usprawnienie wymowy i funkcji oddychania.

Naprzemienne ciągłe napięcie mięśniowe podczas prac wykonywanych na jachcie pozwoliło na wytworzenie prawidłowego wzorca mięśniowego, a tym samym utrzymanie właściwej postawy ciała niezbędnej na przykład podczas ergonomicznego siedzenia w ławce szkolnej. Naprzemienne napinanie mięśni całego ciała podczas żeglowania skutkowało także regulacją napięcia w kończynach dolnych i górnych, umożliwiając zaistnienie odpowiedniego napięcia mięśniowego i zachowanie równowagi. W efekcie u Kuby poprawiła się umiejętność kontroli postawy, czyli przyjęcia właściwej pozycji ciała koniecznej do wykonywania zarówno prostych, jak i złożonych zadań ruchowych w szkole - na przykład pisania czy czytania.

Czynności będące częścią pracy załogi na jachcie, takie jak: ciągnięcie lin podczas zwrotów, ciągłe trzymanie napiętego szota podczas utrzymywania kursu czy zapieranie się nogami o burtę podczas balastowania, wywołały nacisk na stawy, mięśnie i ścięgna dziecka, dostarczając mu wrażeń proprioceptywnych, czyli oddziałujących na tzw. czucie głębokie, które wpływa na rozwój funkcji motorycznych i koordynację ruchów. Żeglarstwo znacznie poprawiło także u Kuby precyzję ruchów.

Umiejętność zmiany napięcia mięśniowego w poszczególnych częściach ciała i wokół stawów jest potrzebna do wykonania pewnych ruchów rąk. Wybieranie i luzowanie lin na jachcie wymaga intensywnej pracy rąk i precyzji palców, a umiejętności te są niezbędne do wyrobienia chwytu pisarskiego, czyli trzymania przyborów do pisania opuszkami palców.

Bodźce pochodzące ze skóry, mięśni i stawów, z receptorów grawitacji i ruchu porządkowane są i organizowane w schemat ciała, umożliwiając odczuwanie tego, co ciało wykonuje, bez patrzenia na nie i dotykania go. Praca w szkole wymaga wykonywania czynności ruchowych automatycznie. Oznacza to, że dziecko powinno być świadome schematu swojego ciała w przestrzeni. Automatyczna wiedza o tym, gdzie ma głowę, nogi, ręce pozwala dziecku zaplanować i wykonać jakikolwiek ruch, a przy tym zadbać o swoje bezpieczeństwo. Dziecko musi czuć ciało jako integralną całość. Kuba swobodnie opanował ruchy konieczne podczas żeglugi, co zaprocentowało w warunkach szkolnych, przejawiając się przede wszystkim w wypracowaniu automatyzmów ruchowych, które już nie sprawiały mu większych problemów. Dzięki temu syn poczuł się lepiej w swoim ciele i zaczął mieć większy wpływ na jakość swojego ruchu; nauczył się też bardziej na siebie uważać. Przestał się potykać i byłam o niego spokojniejsza, gdy sam zaczął chodzić pieszo do szkoły.

Precyzyjna informacja przekazywana między lewą i prawą stroną ciała wpływa na współpracę obydwu rąk i nóg i kształtuje koordynację. Z kolei mapy ciała pozwalają na sterowanie ruchami i ich planowanie, zaadaptowanie się do nowych zadań i naukę ich automatycznego wykonania. Koordynacja oka z ręką podczas procesu żeglowania oraz bodźce słuchowe dostarczane w postaci komend i meldunków słyszanych i wypowiadanych podczas manewrów żeglarskich ćwiczyły u dziecka nie tylko rozumienie języka i mowę, ale także zdolności organizacyjne. Wzmagały również koncentrację niezbędną do pracy umysłowej i przyczyniały się do skupienia uwagi na celowej aktywności. Wykonywanie różnych czynności na poruszajacym się na wodzie jachcie wymagało od Kuby stałej współpracy obu stron ciała, wyrabiając u syna umiejętności niezbędne w procesie uczenia się.

Żeglarstwo nauczyło Kubę wytyczania sobie celów, organizowania współdziałania i zsynchronizowania ruchów ciała nakierowanego na wykonanie konkretnego zadania.

Odbiór wrażeń dotykowych wpływa na poczucie bezpieczeństwa, równowagę emocjonalną, koncentrację uwagi i funkcje ruchowe. Podczas żeglowania dziecko poddawane było zarówno wrażeniom czucia powierzchniowego poprzez dotykanie różnych powierzchni - twardych, miękkich czy śliskich - jak i różnicującego, takiego jak na przykład zmiana temperatury wywołana przez podmuchy wiatru. Dzięki bodźcom dotykowym odbieranym podczas żeglugi Kuba oswajał się w warunkach naturalnych z wrażeniami spontanicznego dotyku spowodowanego np. muskaniem policzków czy szyi przez wiatr, co wzmogło również jego koncentrację uwagi, tak potrzebną do nauki w szkole.

Utwierdziłam się w przekonaniu, że przetwarzanie wrażeń sensorycznych podczas żeglowania przyczynia się do osiągania przez dziecko postępów w nauce. Nie była to jednak jedyna korzyść z żeglowania – niejadkowi-Kubie poprawił się także apetyt, a po minirejsach chętnie zaspokajał wielki głód różnorodnymi potrawami podawanymi w stołówce ośrodka.

Zasady żeglarskie wprowadziły w życie mojego syna pozytywne wartości, które pielęgnuje on również w szkole. Konieczność współdziałania z pozostałymi członkami załogi oraz przebywanie z nimi na małej przestrzeni zintegrowało chłopca z innymi dziećmi i uspołeczniło go, co przełożyło się na poprawę relacji z równieśnikami w szkole. Kuba nawiązał na obozach żeglarskich wiele znajomości, które pielęgnuje do dziś. Żeglarstwo rozwinęło go, stając się jego pasją, zabawą i przyjemnością. Z mojego punktu widzenia było również doskonałą terapią w naturalny sposób przygotowującą dziecko do pracy w szkole.

 

Kuba ma dziś 15 lat, zrobił już patent żeglarza jachtowego i chce dalej pływać, a nawet zrobić kurs instruktorski, żeby uczyć żeglarstwa innych. Jego, a właściwie nasza, żeglarska przygoda trwa, bo pływamy razem jachtem co roku, doświadczając za każdym razem niezwykłych przeżyć, których życzymy wszystkim rodzicom i dzieciom.

 

Beata Bojanowska

Żeglarka, nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej, oligofrenopedagog, studentka studiów podyplomowych SI - przyszły terapeuta i diagnosta SI, matka dwójki wspaniałych dzieci.